Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Autoagresja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Autoagresja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 września 2014

Dyniowy placek

Dyniowy Placek

Moje nowe odkrycie, bez którego nie mogę się obejść każdego dnia, dosłownie każdego... Jest to moja forma deseru, przekąski. Robię go dwa razy w tygodniu, żebym miała przynajmniej jeden kawałek na każdy dzień. 
Zaczerpnęłam pomysł z przepisu ze strony aiplifestyle.com. 



------------------------------------
Czas przygotowania: 30 min
Czas pieczenia: 25 min
------------------------------------
  

SKŁADNIKI:
  • 1/2 szklanki masła kokosowego* lub manny kokosowej
  • 1/2 szklanki oleju kokosowego
  • 1/2 szklanki mąki kokosowej
  • 1 1/2 szklanki rozdrobnionej dyni
  • 1 łyżeczkę cynamonu
  • 2 łyżeczki imbiru w proszku
  • szczypta soli morskiej
  • 2 łyżki miodu wielokwiatowego

-------------------------------------

INSTRUKCJA:
  1. Roztopić w rondelku olej kokosowy i masło kokosowe.
  2. Dodać 2 łyżki miodu, żeby się roztopiło, ale nie zagotowało.
  3. W misce wsypać mąkę kokosową, przyprawy, wymieszać.
  4. Dodać mus z dyni i tłuszcz z rondelka, może być ciepły.
  5. Zamieszać łyżką na gładką masę.
  6. Masa powinna odrywać się od łyżki, w razie potrzeby dodać jeszcze trochę mąki.
  7. Przenieść do foremki wyściełanej papierem do pieczenia.
  8. Piec 25 min w temp 170°C, ja piekłam w termoobiegiem.

I uzależnienie gotowe :).


Teraz gwiazdka * -  co to masło kokosowe. Oczywiście można kupić, najlepiej z nazwą bio, organic lub inny drogi produkt, który w tej diecie jest niezwykle istotny, bo Hashimoto nie lubi konserwantów, barwników i innych sztucznych dodatków, ale uwaga powinien być bez cukru. 
Ja proponuję tańszą wersję i równie pyszną. Czyli jak zrobić własne masło kokosowe?
Po pierwsze potrzebujemy wiórki kokosowe w ilości dowolnej,a po drugie blender (bardzo dobry blender) lub młynek. Mój blender nie podołał zadaniu, ale młynek uratował sytuację. 
Wiórki miksujemy do uzyskania gładkiej masy. Trochę to trwa, bo jednak co jakiś czas trzeba strącać wiórki ze ścianek, ale zadanie jest możliwe do wykonania.

czwartek, 11 września 2014

Zupa ogórkowa

Zupa ogórkowa w diecie autoimmunologicznej

W dzisiejszym dniu nagrodę na najlepszy obiad AIP zdobywa zupa ogórkowa!
Dlaczego zupa ogórkowa? Bo zawiera istotne produkty w diecie autoimmunologicznej jakimi są warzywa kiszone, tutaj moje ulubione ogórki kiszone. A po drugie, że jest to tradycyjna potrawa polska. Od dziecka należała do moich ulubionych zup, dlatego bez większego namysłu wybrałam ją i dostosowałam do zaleceń diety AIP. 

Warzywa kiszone zawierają pomocne w trawieniu probiotyki. W procesie kiszenia wydziela się kwas mlekowy, który oczyszcza organizm z toksyn i wzmacnia układ odpornościowy. Dodatkowo wspomaga trawienie i zmniejsza poziom cholesterolu. Bakterie kwasu mlekowego uczestniczą w syntetyzowaniu witaminy K i niektórych witamin z grupy B. W czasie fermentacji cenne składniki z warzyw przenikają do soku, który jest równie zdrowy jak same warzywa.

Do przygotowania zupy polecam ogórki własnej roboty. Ja niestety obudziłam się "z ręką w nocniku" i musiałam się zadowolić takimi jakie były. Już się nauczyłam, że zupy są najsmaczniejsze i najwygodniejsze w wykonaniu, a do tego zdrowe. Staram się przygotowywać bulion 3 razy w tygodniu, który mi starcza na dwie zupy z rzędu. Przygotowanie takiego bulionu trwa zwykle parę godzin, dlatego też przygotowuje go przynajmniej dzień wcześniej.




------------------------------------
Czas przygotowania: 15 min
Czas gotowania: 40 min
------------------------------------
na 4 porcje  

SKŁADNIKI:
  • 1 L Bulion gotowany na kościach
  • 6 ogórków kiszonych
  • 1 marchewka
  • 1 pietruszka
  • kawałek selera
  • kawałek pora
  • ćwiartka kalafiora  (zamiast ziemniaków)
  • koperek
  • sól

-------------------------------------

INSTRUKCJA:

  1. Jeżeli nie zostało nam warzyw z gotowanego bulionu to podsmażyć świeże pokrojone w kostkę na patelni.
  2. Całość przełożyć do gotującego się bulionu.
  3. Gotować na najmniejszym ogniu przez 15 min. 
  4. W międzyczasie zetrzeć ogórki na tarce z grubymi oczkami i wrzucić do gotującego się wywaru na następne 8-10 min.
  5. Doprawić solą morską do smaku. Podawać z posiekanym koperkiem. 

Jeżeli ktoś nie wyobraża sobie tej zupy bez zaprawienia może dodać na sam koniec mleka kokosowego. 





środa, 3 września 2014

Moja historia


Moja choroba rozpoczęła się 6 lat temu. Została rozpoznana przypadkiem. Z racji tego, że pracowałam w Laboratorium Analitycznym miałam świadomość, że powinnam regularnie kontrolować podstawowe parametry biochemiczne, w tym hormony tarczycy. Niestety TSH wyszło w okolicy 10 (FT3 w normie, FT4 obniżone). Książkowa niedoczynność tarczycy, dodatkowo obecność przeciwciał a-TPO na poziomie powyżej 300, potwierdziła podłoże autoimmunologiczne, że już nie wspomnę o USG wskazującym na przewlekły proces zapalny w tarczycy trwający prawdopodobnie wiele lat.

Szczerze mówiąc, byłam wielce zaskoczona. Jak to? Ja? Taki okaz zdrowia, wiecznie dbająca o zdrowie i aktywnie uprawiająca sport.

Fakt czułam się bardziej zmęczona, ale nie wiązałam tego z chorobą. Jak człowiek pracuje to jest czasem zmęczony. W moim przypadku wyglądało to tak, że wracając z pracy kładłam się spać na kilka godzin, później całą noc, mimo to pozostawałam ciągle zmęczona i tak codziennie. Wszystko tłumaczyłam rozpoczęciem nowej pracy i stresem z nią związanym. Dodatkowo zima, wszędzie ciemno, nic się nie chce. Oprócz tego parę innych objawów, jak wypadające włosy (siano), ziemista cera, wydłużone cykle miesięczne, ciągłe odczucie zimna, stany depresyjne, itd. Najbardziej uciążliwym objawem niewydolności tarczycy była głowa. Początkowo dostałam leczenie Euthyrox + Novothyral. I od razu poczułam poprawę (może nie aż tak szybko, ale tak to pamiętam).

Przypominam sobie ten dzień, kiedy przejrzałam na oczy. Był piękny zimowy wieczór, padał śnieg, ja wracałam z pracy i po raz pierwszy zatrzymałam się na chwilę w drodze, żeby podziwiać jak wyraźnie widzę płatki śniegu i jakie to jest piękne. Chyba nawet krzyknęłam sobie z radości, że życie jest piękne.
Jednakże to szczęście nie trwało długo, kilka miesięcy później musiałam zwiększyć dawkę i tak do dzisiaj. Mój zachwyt nad przyrodą minął, a ja wróciłam do posępnej miny na jeszcze większej dawce leku. Obecnie wg sugestii mojej endokrynolog jestem na samym euthyroxie i "może być", moje TSH jest poniżej dolnej granicy normy, a ja się czuję "spoko".

Ciągle odczuwam zmęczenie, splątanie myśli (ja nazywam to pajęczyną w głowie), często gubię wątek, a mój wzrok ląduje przez dłuższą chwilę w jednym punkcie i uciekam myślami. Ciężko mi się skupić, zmuszam się do tego, bo nie mam innego wyjścia. Zmniejszona dawka doprowadza mnie do szaleństwa, niejednokrotnie miałam ochotę walić głową w ścianę.





Świadomość tego, że u osób z chorobami autoimmunologicznymi często rozwijają się inne choroby o podłożu autoagresyjnym doprowadziła mnie do punktu, gdzie sama zaczęłam drążyć temat i tak trafiłam na temat diety m.in. w Hashimoto.  

Protokół autoimmunologiczny diety Paleo ma na celu zmniejszenie procesu zapalnego w organizmie poprzez całkowite wykluczenie z diety produktów tj. zboża, chleb, fasoli i innych roślin strączkowych, rafinowany cukru, oleju roślinnego i środków chemicznych dodawanych do produktów spożywczych (czyli prawie wszystko co mamy na półkach sklepowych).

Dodatkowo na okres 1-3 miesięcy (do czasu uzdrowienia jelita) wykluczyć należy: jajka, rośliny psiankowate, tj. pomidory, paprykę, bakłażana, ziemniaki, a także przyprawy, produkty mleczne, orzechy, nasiona, soję, alkohol, kawę, kakao, leki NSAIDs (Polopiryna/Ibuprofen).  Po czym wprowadzamy kolejno tymczasowo wycofane produkty i obserwujemy jak na nie reagujemy, czy nie zauważamy zaostrzenia choroby po zjedzeniu dodanego produktu.

Oprócz diety autoimmunologicznej stosuję suplementację multiwitaminami, kwasami Omega 3/6 oraz antyoksydantami.